Konkurs z anglika był masakrą. Kompletną. Nie naciągam teraz faktów. Moja nauczycielka prywatnego anglika nie znała kilku słówek np. telltale albo spotty. Horror. Pani mówiła, że "ktoś na górze" się wkurzył, że to nie był poziom 6 klasy i prześlą nową punktację. Najwięcej punktów miała dziewczyna z 6 klasy. 32,5 na 61. Nawet jedna nauczycielka, z którą mieliśmy lekcje mówiła, że ktoś, kto to ustalał był niepoważny. B E Z N A D Z I E J A. Z kolei konkurs matematyczno-przyrodniczy okazał się mniej trudny (chociaż to jego się bardziej bałam) Pytania nie były banalne to fakt, ale dało się przeżyć. Np takie zadanie (najlepiej to sobie rozrysować) Adam wybiera się na wycieczkę z kolegami. Zabrał ze sobą 10 czekolad i obliczył, że jeśli da każdemu koledze trzy czwarte czekolady to dla niego zostanie jedna czwarta. Ile chłopców poszło na wycieczkę? Kto zna odpowiedź niech śle na o.kabala@gmail.com odpiszę czy poprawna. Kto chce znać odpowiedź, a już się nie domyśli niech też mi przyśle maila, to dostanie poprawną odp. tylko mam prośbę, niech ci co brali udział w konkursie nie wpisują odp. w komentach, bo ich usunę z listy autorów bloga.
Poproszę Olę Kł. albo kogoś innego kto brał udział w humanistycznym, żeby go opisał.
PS Staram się znaleźć linki do tych konkursów, żeby inni mogli zobaczyć jak to wyglądało, ale to może potrwać.
PPS Ślijcie na mój e-mail (albo mówcie w szkole) swoje e-maile to będziecie mogli pisać posty np. kiedy nie byłam w szkole i stało się coś fajnego to ja tego nie opiszę.
sobota, 31 października 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)