sobota, 20 czerwca 2009

WAKACJE!!!

O, mamo. Nie wiem od czego zacząć. No, może od przeprosin. Długo nie pisałam, bo blogger się zepsuł.
Ten rozpoczynający wakacje poranek był dla mnie okropny. Z jednej strony cieszyłam się, że już laba, ale, ponieważ 6 razy rano wymiotowałam pizzą nie był to dla mnie najszczęśliwszy dzień w życiu. Nie poszłam do kościoła,ani na Akademię, więc proszę, żeby ktoś opisał to w osobnym poście. Doszłam do szkoły akurat na styk. W sali ból brzucha mi jeszcze trochę dokuczał, ale dało się znieść. W naszej klasie było 13 świadectw z paskiem, 8 zachowań wzorowych i 12 bardzo dobrych, oraz 6 dobrych. Ola z Tomkiem poszli do pani, aby "W imieniu całej klasy podziękować za cały rok nauki". Chyba cały rok użerania się z nami ;D. Dostaliśmy dyplomy. Nasza klasa miała średnią ocen 4.80. To bardzo wysoko.

Chodzę do szkoły, różne stopnie zbieram
Szóstki i piątki, i jedynki nieraz
Uczę się dzielnie od niedzieli do soboty
Lecz ciągle po głowie mi chodzi taki motyw:

Że jeszcze tylko:
Wrzesień, październik, listopad, grudzień
Styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec i...

Wakacje, znów będą wakacje
Na pewno mam rację wakacje będą znów.
Chodzę do szkoły tydzień za tygodniem
Często jest mi dobrze, czasem niewygodnie
Niewygodnie wtedy gdy się nauczyć trzeba
Lecz ciągle po głowie mi chodzi taki temat:
Że jeszcze tylko:
Listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec
Kwiecień, maj, czerwiec i...

Wakacje, znów będą wakacje
Na pewno mam rację wakacje będą znów.
Chodzę do szkoły miesiąc za miesiącem
Zaraz będą święta, a w święta jest dobrze
Potem już półrocze, stopnie każdy widzi
No więc czemu tata chodzi i się dziwi
Że jeszcze tylko:
Styczeń, luty, marzec, kwiecień, maj, czerwiec i...

Wakacje, znów będą wakacje
Na pewno mam rację wakacje będą znów.
Chodzę do szkoły i chodzę z Agatą
Wiosna już przyszła, nie ma rady na to
Uczyć mi się nie chce, no ale się przymuszam
Po głowie chodzi myśl, która ciągle mnie wzrusza
Że jeszcze tylko:
Kwiecień, maj, czerwiec i...

Wakacje, znów będą wakacje
Na pewno mam rację wakacje będą znów.
Chodzę do szkoły, bo każdy gdzieś chodzi
Starsi do pracy, a do szkoły młodzi
Często jest mi dobrze, a czasem niewygodnie
Wciąż ta myśl, nie mogę się uwolnić od niej
Że jeszcze tylko:
Maj, czerwiec i...

Wakacje, znów będą wakacje
Na pewno mam rację wakacje będą znów.
Chodzę do szkoły, koniec roku za pasem
Stopnie na cenzurze, tata czeka z pasem
I róbta co chceta, ale najpierw pomyślta
Już koniec nauki, błąka mi się myśl ta:
Że jeszcze tylko:
No co? nic już nie zostało? To znaczy...

Wakacje, znowu są wakacje
Na pewno mam rację wakacje znowu są.
Wakacje, znowu są wakacje
Na pewno mam rację wakacje znowu są.

I koniec wakacji i śpiewamy od nowa...
Chodzę do szkoły, różne stopnie zbieram
Szóstki i piątki, i jedynki nieraz...
Itd, itp, itd, itp, itd, itp, itd, itp.

Klaudia bardzo chciała tekst tej piosenki. Na razie. Odpoczywajmy.

piątek, 19 czerwca 2009

Piątek 15.05.2009

Wracamy do Boguchwały! No, może nie dosłownie. Nie wiem jak inni, ale "nasz pokój" wstał o 6.30 i zaczęłyśmy się pakować. Czemu ten czas tak szybko leci? Nie spakowałyśmy się nawet w połowie, a już trzeba pędzić na śniadanie. Szybko je zjadamy i wracamy do pakowania. Wszędzie znajdujemy papierki po cukierkach (Dominika miała urodziny). Uff, skończyłyśmy! Wynosimy walizki do autobusu, ale pewnej koleżance ginie ładowarka. No, w końcu ruszamy. Jakieś dwie godziny jazdy i wyruszamy na zwiedzanie zamku usytuowanego na Pieskowej Skale. Witajcie, rycerze! Niestety, rycerzy nie ma ale jest muzeum (z ogromnymi kapciami). Oglądamy salę baroku, dawnego baroku... A teraz czeka nas obiad w restauracji. Ryba z frytkami i surówkami (Kasia zjadła wszystko). I znowu długa jazda autokarem (jeszcze przystanek na lody) i w końcu ukazuje się... nasza szkoła. Dość fajnie było na Zielonej Szkole, ale co tam Zielona Szkoła! Już niedługo wakacje!!!

niedziela, 7 czerwca 2009

Czwartek-Wadowice i Inwałd

Wstajemy na śniadanie. Potem komisja czystości i apel. Wyjeżdżamy. Ja z Olą pisałyśmy piosenkę dla naszego pokoju, a Dominika pisała swoją. W końcu dojechaliśmy. Najpierw do domu rodzinnego papieża Polaka. To było kilka pomieszczeń ze zdjęciami Jana Pawła II i czasem meblami, jak np. kołyska, czy piecyk. W jednym pomieszczeniu na końcu była miniaturka całego domu i było opisane kto gdzie mieszkał. Potem cudem dopchaliśmy się do wyjścia i na obiecane kremówki papieskie. Ale wcześniej byliśmy w kościele, gdzie był chrzczony nasz Jan Paweł Wielki. Kremówki były wręcz ogromne.
Potem do autobusu. I jedziemy! Inwałd czeka! Nie jechaliśmy długo. Tu też musieliśmy trochę czekać, ale było warto. Najpierw chodziliśmy z przewodnikiem. Tu też było ciężko się dopchać, ale za każdym razem jakoś mi się udawało. Później już bez przewodnika oglądaliśmy nasze polskie zabytki. Bez wsiadania do autobusu obeszliśmy naszą ojczyznę w kilka minut. Potem dostaliśmy bilety i można było iść gdzie kto chce. Był tam mały lunapark, ale "Viking" czy Diabelski Młyn były od 12 lat. Ja poszłam w takim razie do kina 4D. Było świetnie! Niby film o żółwiku (chociaż był słodki), ale kiedy woda na ciebie tryska, ruszają Ci się fotele i coś niezidentyfikowanego uderza Cię w stopy to jest naprawdę świetnie. Niczego innego wam nie opiszę, bo na niczym innym nie byłam :D Nie wykorzystałam żadnego z tych biletów, bo na "Vikingu" było za mało nauczycieli, a za dużo dzieciaków, Diabelski Młyn został zamknięty, a Autka oblężone przez czwartaków z Boguchwały. No nic, bywa, ale pan Palimąka wykazał się i wpadł na pomysł, aby resztę dzieciaków zabrać do robienia zdjęć. Cyknęłam fotkę każdemu zabytkowi oprócz tych z Polski (im wolę zrobić zdjęcia na żywo). Tylko stamtąd nie mam żadnej pamiątki, ale mam masę zdjęć, to wystarczy. Wracamy do "domu". Strasznie się denerwuję, bo zaraz komisja czystości, a my mamy taki bałagan, że hej! Uff... Na szczęście się udało. 5 pkt! Zeszłyśmy na dół, bo pan gwiżdże na apel. Schodzimy na dół po Oktawię, Gabę i Gośkę z Zuzką i zastałyśmy je zapłakane! Okazało się, że dostały 1 pkt, bo miały bałagan na łóżkach, dlaczego? Bo pani kazała się powoli pakować. A chłopaki się z nich wyśmiewali. Na szczęście pani powiedziała, że dzisiejsze oceny są nieważne. I dyskoteka! Mhm. Dziś trzeba się porządnie wytańczyć. Ale najpierw konkurs piosenki. Nasza brzmiała tak:

"Tutaj w Rabce jest wesoło,
Nie kończ się Zielona Szkoło.
Co dzień nowe są atrakcje,
Tu czujemy już wakacje.

Chociaż wracać szybko trzeba,
Zabierzemy stąd kawałek nieba.
W domu wszystkich powitamy,
Wszystko im poopowiadamy.

O zabawie w Rabko-landzie,
O parku miniatur w Inwałdzie.
W Wadowicach pięknym mieście,
Zajadaliśmy słodki krem w cieście.

Żegnaj już Zielona Szkoło,
Było bardzo nam wesoło.
Ale jednak wyjeżdżamy,
I gorąco Cię żegnamy."


No i Domcia tańczyła, bo jako jedyna nie nauczyła się piosenki. Później rozdanie nagród. Marlena i Natalia zachowywały się co najmniej dziwnie. Pani nie skończyła mówić pokój siedemnaście, a one wybiegały już na siedem...... Ja dostałam tylko pamiętnik (to dostały wszystkie dziewczyny) i długopisy za wywieszkę "Śpiochy pospolite". Potem znów dyskoteka. Tańczyliśmy do wpół do 12 chyba. Albo wpół do 11.
DOBRANOC!!!

PA PA!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~