środa, 20 maja 2009

Drugi dzień zielonej szkoły-Zakopane


Znów dłuższa jazda autobusem ok. 1 godz (plan przewidywał 20 minut), ale dzięki grom na komórce Oktawii można wytrzymać. Przeszkadzają nam Haderówny (jak to ujęła pani od polskiego) czyli Marlena i Natalia. Leje i leje, a na dodatek nic nie widać bo pojawiła się bardzo gęsta mgła. No cóż,miejmy nadzieję że się wypogodzi. Wychodzimy z autokaru. Pierwszy punkt to...
- Kościół na Krzeptówkach w którym nie pozostajemy zbyt długo, bo odbywa się msza. Zaszliśmy też do mniejszej kapliczki w której pobyliśmy nie dłużej niż 4 minuty. Następnie ołtarz polowy w lesie i zdjęcie klasowe oraz pamiątki. Po prostu nie można się dopchać! Potem...
-Muzeum TPN (jeszcze wcześniej okropnie suche bułki) A w muzeum też byliśmy krótko ok.15 min. Następnie..
-Wielka Krokiew - tam czas na kupienie pamiątek (głównie gigantyczne żele) i oscypków. 4 punkt to...
-Wyjazd kolejką na Gubałówkę - miały być ładne widoki i co? Sama mgła. Ale kolejka była fajna (najlepiej bez trzymania w dół).Na Gubałówce pamiątki na dole zresztą też. Dziewczyny wdychały hel a potem tak śmiesznie mówiły. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do Ludzimierza i przechodziliśmy pod Bramą Wiary. Wieczorem dyskoteka i znów za mało czasu na kąpiel (dlaczego Dominika gdy reszta chce spać gada a rano na odwrót?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz